Czwartek, 14 grudnia 2017, Dziś są imieniy: Alfreda, Izydora, Alfredy

Przedsiębiorczość

Sonda

Czy podoba Ci się portal?

Zobacz wyniki ankiety

Loading ... Loading ...


Współpracujemy:
Sandry Brdy Gmina Chojnice

Kosznajderia 1920-1939

WŁODZIMIERZ JASTRZĘBSKI

DZIEJE KOSZNAJDERII W CZASACH II RZECZYPOSPOLITEJ I II WOJNY ŚWIATOWEJ.
Przez ponad 500 lat (od 1434r. do 1945r.) w obrębie dzisiejszego powiatu chojnickiego zamieszkiwała grupa etniczna Kosznajdrów posługująca się własnym, odrębnym językiem i pielęgnująca specyficzną kulturę ludowa. Jej pierwsi przedstawiciele zostali sprowadzeni tutaj przez Krzyżaków z północno-zachodnich Niemiec, spod Osnabrück w celu zagospodarowania spustoszonych wojną terenów. Ich stan posiadania systematycznie się powiększał od siedmiu do dziewiętnastu wsi (Angowice, Granowo, Lichnowy, Ostrowite, Silno, Piastoszyn, Ciechocin,Sławęcin, Obrowo, Dąbrówka, Duża Cerkwica, Obkas, Ogorzeliny, Nowy Dwór, Niwy, Zamarte, Jerzmionki, Doręgowice i Moszczenica), a liczba ludności według spisu przeprowadzonego w 1910r. wynosiła 8 892 osoby, w tym 632 Polaków (7,1 %).1 Kosznajdrzy trudnili się przede wszystkim rolnictwem. Jego podstawę stanowiły ponad pięćdziesięciohektarowe gospodarstwa, których w poszczególnych wsiach według danych z 1923r. były następujące ilości: Angowice – 7 (od 53 do 131 ha), Ciechocin – 9 (od 69 do 171 ha), Doręgowice – 4 (od 66 do 122 ha), Granowo – 3 (od 68 do 126 ha), Jerzmionki – 5 (od 54 do 82 ha), Lichnowy – 12 (od 57 do 168 ha), Moszcznica – 6 (od 58 do 88 ha), Ogorzeliny – 4 (od 68 do 108 ha), Ostrowite – 15 (od 54 do 230 ha), Silno – 8 (od 53 do 287 ha), Sławęcin – 10 (od 51- 130 ha), Zamarte – 1 ( wł. Herbert Papart 1094 ha), Piastoszyn – 6 (od 51 do 265 ha), Dąbrówka – 3 (od 92 do 130 ha), Duża Cerkwica – 5 (od 51 do 112 ha), Obkas – 11 (od 53 do 102 ha) i Obrowo – 1 (87 ha). Obok wymienionego już H.Paparta z Zamartego najbogatszymi gospodarzami na Kosznajderii byli: Augustyn Kölm z Angowic – 131 ha, Ambroży Janowitz – 171 ha i Jan Bünger – 123 ha z Ciechocina, Gustav Buchholz z Doręgowic – 122 ha, Jan Rhode z Granowa – 126 ha, Jan Regenbrecht z Lichnów – 168 ha, Anna Piwonke – 230 ha i ParafiaKatolicka– 199 ha z Ostrowitego, dr Władysław Piórek z Silna – 287 ha (jedyny wśród nich Polak), Klaus Behrendt z Piastoszyna – 265 ha, Joseph Behrendt z Dąbrówki – 130 ha., Joseph Kuchenbecker ze Sławęcina – 130 ha i Paul Bratz z Dużej Cerkwicy – 112 ha.2 Oczywiście wśród mieszkańców Kosznajderii nie brakowała i pomniejszych gospodarzy oraz rzemieślników, kupców i robotników rolnych. Inteligencję reprezentowali nauczyciele. Zamieszkujący tutaj nieliczni Polacy z reguły pozbawieni byli własności ziemskiej i stanowili pomocniczą siłę roboczą dla gospodarstw kosznajderskich. We wszystkich wsiach kosznajderskich znajdowały się szkoły, w większych o wyższym stopniu zorganizowania czyli 7-klasowe,w mniejszych4-klasowe. W nielicznych miejscowościach, jak Lichnowy, Ostrowite, Silno, Dąbrówka czy Doręgowice usytuowano posterunki policji. W tychże samych działały także placówki pocztowe. Rolnictwo obsługiwały mleczarnie w Silnie, Ogorzelinach, Sławęcinie, Granowie, Lichnowach i Ostrowitem, młyny lub wiatraki w tychże samych miejscowościach oraz w Dużej Cerkwicy i w Obkasie, Zakład Hodowli Odmian Zasiewowych w Zamartem, Spółka Drenażowa z siedzibą w Ostrowitem i gorzelnia w Gockowicach. Przez Kosznajderię przebiegały trzy linie kolejowe: Berlin-Tczew z przystankiem w Moszczenicy, Chojnice-Laskowice – przystanki w Silnie i Piastoszynie oraz Chojnice-Nakło – przystanki w Obkasie i Ogorzelinach.3
Od innych mieszkańców Pomorza Gdańskiego Kosznajdrów wyróżniała żarliwie wyznawana wiara rzymskokatolicka. Teren zajmowany przez Kosznajdrów był katolicki jeszcze przed przybyciem osadników niemieckich. Budowano tu kościoły i zakładano parafie.Stąd rekrutowało się wielu księży. Ks. dr Henryk Mross obliczył, iż w latach 1821-1920 aż 72 Kosznajdrów uzyskało święcenia kapłańskie. Wśród nich był biskup ordynariusz diecezji chełmińskiej z lat 1899-1926 ks. Augustyn Rosentreter. 4 W momencie odzyskania niepodległości przez Polskę i włączenia do niej Kosznajderii w 1920r. budowle sakralne istniały w 10 wsiach. W okresie międzywojennym funkcjonowało na Kosznajderii pięć parafiirzymskokatolickich: 1. Silno – proboszcz w latach 1919-1945 ks.Konrad Kallas, 2.Ostrowite z filią w Ciechocinie – proboszczowie: w latach 1907-1937 ks.Adalbert Wilm,w 1938r. ks.Walerian Labenz, w l.1938-1939 ks. Franciszek Priss, 3. Lichnowy z filią w Sławęcinie, proboszczowie: ks.Hubert Kralewski w latach 1908-1927 (od 1921r. w zawieszeniu), w l. 1921-27 zastępował go ks. Joseph Weilandt jako kurator, w latach 1927-1945 ks. Leon Sochaczewski, 4. Ogorzeliny, proboszczowie: w l.1900-1936 ks. Otto Gronau, w l.1938-1939 ?, 5. Dąbrówka , proboszczowie: ks. Bernard Rhode w l.1917-1922, ks. Aleksy Paulus w l. 1923-1926, ks. Ernest Jasionowski w l. 1927-1932, w l. 1932-1938 ks. Goretzki,w l.1938-1939 ks. Konrad Piątkowski. Świątynie w Obkasie, Nowej Cerkwicy i Zamartem były filiamiparafiiw Kamieniu,naczelektórej stał ks. Paul Lessel. 5
Na mocy Traktatu Wersalskiego Kosznajderia z dniem 10 stycznia 1920r. stała się w całości częścią państwa polskiego. Miejscowa ludność jako z dawna zasiedziała miała możliwość wyboru obywatelstwa. Opcja na rzecz Niemiec pociągała za sobą konieczność wyjazdu na stałe do nowej ojczyzny. Niewielka tylko ilość dobrze sytuowanych Kosznajdrów skorzystała z tej możliwości, a i ci którzy optowali, potem na skutek zmiany rygorystycznych przepisów byli tolerowani w II Rzeczypospolitej, będąc jednocześnie obywatelami niemieckimi. Podstawowa większość miejscowej ludności chcąc przede wszystkim zachować w swoich rękach majątek opowiedziała się po stronie polskiej uzyskując status mniejszości niemieckiej. 6 Tym niemniej liczba miejscowych uległa dosyć sporemu zmniejszeniu, bo mniej więcej o 1/3.
Z 19 wsi kosznajderskich aż 15 trafiło do powiatu chojnickiego, 3 (Dąbrówka, Obkas i Nowa Cerkwica) do powiatu sępoleńskiego oraz jedna (Piastoszyn) do powiatu tucholskiego. Na ziemiach byłego zaboru pruskiego do 1932r. obowiązywała pruska ustawa samorządowa. Według jej przepisów każda wieś stanowiła odrębną gminę. Dopiero zmiany przeprowadzone na mocy ustawy sejmowej z 1933r. wprowadziły pojęcie gminy zbiorowej składającej się z kilku miejscowości. W II Rzeczypospolitej na czele gminy stał mianowany przez starostę wójt, mający do pomocy wybieraną w wyborach bezpośrednich radę gminy kierowaną przez sołtysa. Jej skład osobowym wymagał także zatwierdzenia przez starostę. Na Kosznajderii, jak i na innych terenach byłego zaboru pruskiego, gdzie mieszkało wielu Niemców problemem stało się sprawowanie przez nich funkcji urzędowych. Dotyczyło to nie tylko administracji, ale także szkół. Po to, aby zapobiec zatrudnianiu na tych stanowiskach osób pochodzenia niemieckiego Rada Ministrów wydała w dniu 4 czerwca 1920r. rozporządzenie o konieczności opanowania przez ewentualnych kandydatów języka polskiego w mowie i piśmie. Z fragmentarycznych i nie do końca jeszcze zbadanych materiałów źródłowych wynika, iż na Kosznajderii z reguły wójtami byli Polacy. Nieco inaczej kształtowała się sytuacji w przypadku funkcji wybieralnych tj. sołtysa, ławników, ich zastępców oraz radnych. Kosznajdrzy z reguły wybierali tu swoich ludzi, ale starosta kandydatury te wetował. Nauczono się więc stosowania swoistych kompromisów. Na ogół w końcu miejscowa społeczności akceptowała na stanowiskach sołtysów Polaków, choć zdarzały się tez wyjątki np. w Dużej Cerkwicy, gdzie na urząd ten wybrano Augusta Splonkowskiego byłego wieloletniego zwierzchnika wsi w czasach pruskich, natomiast w zarządach gmin i w tamtejszych radach gminnych zasiadali w większości Kosznajdrzy. Nie przeszkadzało to z reguły w harmonijnym zarządzaniu regionami.
Trudniejsze sytuacje występowały w szkolnictwie. Byli nauczyciele pruscy otrzymali od władz polskich warunek opanowania do 1925r. języka polskiego pod rygorem zwolnienia z funkcji. Zasada ta była rygorystycznie przestrzegana, mimo braku wykwalifikowanych sił pedagogicznych po stronie polskiej. Polityka władz oświatowych zmierzała ponadto w kierunku ograniczenia ilości klas i szkól z niemieckim językiem nauczania. W tym celu wobec rodziców dzieci posyłanych na edukację niemiecką stosowano różnego rodzaju restrykcje, po to aby zmienili w tej sprawie zdanie. Swoje robił też niedostatek nauczycieli z niemieckim językiem nauczania, powodujacy liczne przerwy w edukacji. W tej sytuacji liczba szkól i klas niemieckich na Kosznajderii systematycznie się kurczyła, bowiem w rejonie szkolnym trudno było zapewnić limit 40 uczniów dla utrzymania niemieckiej klasy. Dlatego też o ile w pierwszych latach po powstaniu II Rzeczypospolitej we wszystkich szkołach na Kosznajderii były klasy dla niemieckich uczniów, o tyle pod koniec międzywojnia takowe zostały już tylko w szkołach w Ciechocinie, Lichnowach, Ogorzelinach, Ostrowitem i Sławęcinie. 7
Wysoki stan posiadania w gospodarce mniejszości niemieckiej na Kosznajderii niepokoił polskie władze. Czyniły więc one rożne wysiłki na rzecz ograniczenia własności po tej stronie. Sprzyjały temu przepisy zabraniające nabywania nieruchomości usytuowanych w strefie nadgranicznej przez osoby obcej narodowości. Z kolei parcelacją ziemi pochodzącej z reformy rolnej tak można było pokierować, aby w pierwszej kolejności dotyczyła ona gospodarstw kosznajderskich. Na tym polu toczyła się więc swoista walka o ziemię. Niemcom często sprzyjali miejscowi funkcjonariusze administracji państwowej lub samorządowej wychodzący z założenie, iż lepszy jest tutejszy wypróbowany gospodarz aniżeli mało doświadczony w dziedzinie uprawy roli polski osadnik, często wywodzący się ze znanych z niegospodarności ziem b. Kongresówki. Do Kosznajdrów, czego nie udawało się zapobiec władzom płynęły z Niemiec szerokim strumieniem potajemnie lub jawnie rozdzielane kredyty i bezzwrotne pożyczki, co umacniało niemiecką własność. W sumie rywalizacja polsko-niemiecka na Kosznajderii w dziedzinie gospodarczej nie przyniosła specjalnych przetasowań na polu własnościowym. 8
Władze kościoła rzymskokatolickiego starały się na Kosznajderii pozostawić w warunkach II Rzeczpospolitej na stanowiskach administratorów parafii księży niemieckich. Była to polityka ze wszech miar słuszna, bowiem zapobiegała szerszym konfliktom między parafianami niemieckiego i polskiego pochodzenia. W 1928r.prymasPolskiks.kardynał Augustyn Hlond sporządził statystykę z podziałem wiernych na Polaków i Niemców. Według tych danych na Kosznajderii w obrębie poszczególnych parafii proporcje te kształtowały się następująco. W Ogorzelinach ks. proboszcz O.Gronau miał pod opieką 884 Niemców na ogólną liczbę około 1 600 parafian. Najwięcej niemieckich podopiecznych znajdowało się w parafii Ostrowite .gdzie funkcję proboszcza sprawował ks. A.Wilm. Było ich 1298 wobec ogólnej ilości 1 453 wiernych. Mniej więcej po połowie kształtowały się proporcje między Polakami a Niemcami w parafiach Silno i Kamień. Ks. proboszcz K.Kallas w tej pierwszej miejscowości miał do czynienia z 771 Niemcami przy 665 Polakach. Podobnie było w dekanacie kamieńskim, gdzie mieszkało około dwa tysiące katolików niemieckich na ogólną ilość 4 867 parafian. Nie zachowały się dane dotyczące parafii Lichnowy. Zarówno Polacy, jak i Niemcy uczestniczyli w życiu religijnym na Kosznajderii. Wspólnie korzystali z usług księży świadczonych w zakresie chrztu, bierzmowania, spowiedzi, ostatniego namaszczenia i pogrzebu. Razem też troszczyli się o remonty świątyń oraz zakup potrzebnego sprzętu i urządzeń. Gremialnie brali udział w uroczystościach związanych z obchodami rozmaitych świąt kościelnych, odpustów, jubileuszy kapłanów itp. Pospołu byli członkami stowarzyszeń przykościelnych, takich jak: Bractwa Różańcowe, Kongregacje Maryjne czy chóry (istniały w Lichnowach i Ostrowitem).W latach 20-tych XX wieku spory na Kosznajderii wybuchały między polskimi i niemieckimi parafianami na tle nie równoprawnego traktowania ich przez miejscowych księży w dziedzinie używania na gruncie kościelnym ojczystego języka. Polacy wysyłali do kurii biskupiej w Pelplinie skargi w sprawie zbyt małej – ich zdaniem – ilości nabożeństw z kazaniami i śpiewami po polsku. O dyskryminację w tym względzie strony polskiej posądzani byli księża: A.Wilm, O.Gronau i J.Weilandt. Wiele było w tych zażaleniach przesady i władzom kościelnym udawało sie spory te w porę zażegnywać. Ostatecznie w latach 30-tych w każdym z kościołów na Kosznajderii co niedzielę odbywało się co najmniej jedno nabożeństwo z użyciem języka polskiego.
Będący autorytetami w swoim środowisku księża nierzadko angażowali się w działalność polityczną po stronie niemieckiej. Za antypolskie wystąpienia oraz optowanie na rzecz państwa niemieckiego od sprawowania funkcji duszpasterza w parafii w Sławęcinie odsunięty został miejscowy proboszcz ks. Hubert Kralewski. Ks.O Gronau, ks. K.Kallas,ks. J.Weilandt i ks.A.Wilm w latach 1921-1923 pełnili funkcje mężów zaufania jedynej istniejącej wówczas w Polsce partii mniejszości niemieckiej, a mianowicie Związku Niemieckim dla Obrony Praw Mniejszościowych w Polsce ( Deutschtumsbund zur Wahrung der Minderheitsrechte in Polen). Nie powodowało to jednak na Kosznajderii większych zadrażnień w stosunkach polsko-niemieckich. Po likwidacji Deutschtumsbundu duchowni niemieccy, a w ślad za nimi i wierni pochodzenia niemieckiego zaangażowali się na Kosznajderii w działalność powołanego w 1923r. Związku Niemieckich Katolików (Verband deutscher Katholiken) . Organizację tę, która obok funkcji kulturalno-społeczno-wyznaniowych pełniła także rolę swego rodzaju partii politycznej, założył w Katowicach senator Rzeczpospolitej dr Eduard Pant. Do 1934r. Związek był przychylnie nastawiony do Polski i Polaków. Po tym terminie na skutek nacisków płynących z Berlina dotychczasowy przewodniczący przegrał wybory wewnątrzorganizacyjne i stracił wpływy. Skończył sie też okres dobrej współpracy z Polakami. Związek Niemieckich Katolików był największą organizacją mniejszościową na Kosznajderii. Jego oddziały znajdowały się w trzynastu tamtejszych wsiach: Angowice, Ciechocin, Dąbrówka, Doręgowice, Granowo, Lichnowy, Nowa Cerkwica, Ogorzeliny, Ostrowite, Piastoszyn, Silno, Sławęcin i Zamarte. Oprócz tego działaly w Ciechocinie, Lichnowach, Ogorzelinach, Ostrowitem, Silnie i Sławęcinie sekcje młodzieżowe partii. Całość składała sie z powiecie chojnickim z około 1 500 członków. Okręg pomorski VdK powstał w 1925r. w Chojnicach. W latach 1930-1939 na jego czele stał proboszcz parafii w Silnie ks. Konrad Kallas. Ówczesne władze uznawały go za nieprzychylnie nastawionego do polskiego. 9 Inaczej sądził badacz problematyki kościelnej na Pomorzu ks. Józef Walkusz, który twierdził, że nie ma podstaw do tego, aby silnieńskiego proboszcza obwiniać o prowadzenie działalności antypolskiej. 10 Według Prof. Przemysława Hausera lata trzydzieste były bardzo pomyślne dla Związku na Kosznajderii: „…Rozrost organizacyjny w tym okresie zbiegł się ze szczególną aktywnością pracy poszczególnych kół. Organizowanie licznych udanych przedstawień, wieczorków, zabaw i wycieczek przyciągało do VdK nie tylko nowych członków, ale zjednywało sympatię w pewnych wypadkach także i ludności polskiej… VdK inicjował także akcje charytatywne, które zmierzały do wytworzenia więzi między niemiecką ludnością katolicka w całej Polsce Zachodniej…”11
Stałymi punktami programowymi działalności kół VdK na Kosznajderii były organizowane corocznie święta zimy (Winterfest) i święta lata (Sommerfest). Podczas pierwszego z nich odgrywano sztuki teatralne, prezentowano humor i satyrę, śpiewały chóry, grały zespoły muzyczne, a na koniec odbywała się zabawa karnawałowa. Święto lata miało wszelkie cechy festynu ludowego. Pito piwo zakąszając pieczonymi kiełbaskami, dorośli strzelali do celu z broni małokalibrowej, dzieci korzystały z karuzeli, a następnie wszyscy wspólnie bawili się w takt rozbrzmiewającej muzyki. Mniej więcej dwa razy w miesiącu przybywali do kosznajderskich wsi prelegenci sprowadzeni z różnych ośrodków mniejszości niemieckiej w Polsce, m.in. dr Riedel z Katowic, o.Hilarius Breitinger z Poznania, dr Bischoff i dr Mischlinski z Grudziądza, a także o. Thiel i o. Wenantius Kempf z Poznania. Częstymi gośćmi byli też zajmujący się językiem, historią i folklorem kosznajderskim dr Joseph Rink z Wolnego Miasta Gdańska oraz prof.dr Manthey z kurii biskupiej w Pelplinie. W ślad za nim przybywało objazdowe kino diecezjalne „Fides” , które wyświetlało filmy dokumentalne, np.„Bitwa nad Sommą”, „Papież Pius XI” itp. Wiele prelekcji było ilustrowanych przeźroczami. Oto przykładowe tematy wykładów: „Bolszewizm a religia”, „Religia i wierni w Japonii i Chinach”, „Misje w Australii”, „Katolicyzm na przestrzeni wieków”, „Historia świąt Bożego Narodzenia” i inne. Uroczystości kościelne i świeckie uświetniały występy takich zespołów jak: Katolicki Chór Kościelny (Katholischer Kirchen Chör) w Lichnowach oraz Katolickie Koło Śpiewacze (Katholischer Kirchen Gesangverein) w Ostrowitem. Pod auspicjami Związku działały też kluby piłki nożnej w Silnie, Piastoszynie, Ogorzelinach i Ostrowitem.
Obok VdK w kilku wioskach kosznajderskich działały agendy dwóch innych niemieckich partii mniejszościowych Zjednoczenia Niemieckiego (Deutsche Vereinigung) w Zamartem oraz Partii Młodoniemieckiej (Jungdeutsche Partei) w Ostrowitem, Sławęcinie, Silnie i  Zamartem. Obecność działaczy tej ostatniej, opowiadającej się jawnie za narodowym socjalizmem była niepokojąca dla władz polskich. 12
Polacy mieszkający na Kosznajderii działali w kilku różnych organizacjach; paramilitarnej – Związek Strzelecki, kombatanckiej – Towarzystwo Powstańców i Wojaków, kulturalnej – Polskie Towarzystwo Oświatowe i wyznaniowej – Polsko-Katolicki Związek Młodzieży. Wpływy miała tu też jedna polska partia polityczna, a mianowicie Stronnictwo Narodowe. Mieszany polsko-niemiecki charakter posiadały straże pożarne i związki myśliwskie. 13 Wspólne były też zwyczaje kultywowane nie tylko na Kosznajderii, ale także w okolicach takie jak np.: bicie dziewcząt po nogach witkami w drugi dzień świąt wielkanocnych zamiast polewania wodą, wspólne darcie pierza pochodzącego od ptactwa domowego przez kobiety wiejskie traktowane jako swoiste spotkania towarzyskie, tucz gęsi i kaczek przy pomocy klusek sporządzanych ze śrutu itp. O wspólnym polsko-niemieckim pochodzeniu mieszkańców świadczą liczne do dzisiaj na tym terenie rodzinne nazwiska: Wegnerów, Rinków, Klunderów, Ortmanów, Rosentreterów itp. 14
Datujące się od stycznia 1933r. napięcia w stosunkach polsko-niemieckich po przejęciu władzy w Rzeszy przez hitlerowców dały także o sobie znać i na Kosznajderii. Zaczęło się od masowych protestów przeciwko rewizjonizmowi niemieckiemu zorganizowanych już w lutem 1933r. przez oddział chojnicki Legionu Młodych w Ogorzelinach i Lichnowach, które zgromadziły – według danych starosty – odpowiednio 300 i 200 uczestników. 15 Następnie w latach 1933-1935 dochodziło do wybijania szyb w oknach domów należących do Niemców, malowania na ścianach antyniemieckich haseł, a nawet bójek pomiędzy polską a niemiecką młodzieżą. Pojedyńcze ekscesy nie ominęły także płaszczyzny wyznaniowej. Oto dwa znamienne przykłady. W dniu 19 maja 1933r. nieznani sprawcy wykradli z kościoła w Ostrowitem i kaplicy w Ciechocinie tablice pamiątkowe, na których wyszczególnione były nazwiska żołnierzy-Kosznajdrów poległych w działaniach frontowych I wojny światowej. Dnia 6 grudnia 1935r. widownią dramatycznych wydarzeń stała się restauracja Weilandta w Ogorzelinach. Podczas próby prowadzonej przez tamtejszy chór VdK do lokalu wkroczyła grupa Polaków, skutecznie zakłócając przebieg ćwiczeń. Doszło do bójki, w wyniku której śmierć poniósł jeden z intruzów Stanisław Gawkowski.16 Potem nastąpiła kilkuletnie zawieszenie broni w stosunkach między przedstawicielami obu narodowości. Wiosną 1939r., kiedy stan napięcia polsko-niemieckiego na arenie międzynarodowej osiągnął apogeum nastąpiła kolejna fala ekscesów. Kilku Kosznajdrów oskarżono o wrogie wypowiedzi wobec państwa polskiego i skazano wyrokami sądowymi na krótkoterminowy pobyt w więzieniu. Spotkało to m.in. Johanna Brilla z Lichnów. Innych uznanych za element niebezpieczny w pasie przygranicznym wydalono przymusowo w głąb Polski. Znalazł się tu także znany przedwojenny działacz mniejszości niemieckiej Paul Schulz z Ostrowitego. W maju 1939r. do Niemiec deportowano zamieszkałego w Ostrowitem obywatela Rzeszy Franza Josepha Behnke. Zaczęły się też ucieczki przez zieloną granicę do Niemiec młodych Kosznajdrów chcących uniknąć służby w wojsku polskim. Ujęci na gorącym uczynku dwaj mieszkańcy Sławęcina Willy Krótki i Gerhard Hoffmann zostali skazani prawomocnym wyrokiem na 3 i 2 miesiące więzienia. Jak doniosła polska prasa sześciu innym z Zamartego i dwom z Lichnów takie eskapady się powiodły.17Należy dodać, iż wielu Kosznajdrów wykonało swój obywatelski obowiązek i na mocy rozporządzenia o mobilizacji wstąpiło w szeregi polskiej armii. Czterech spośród nich: Johannes Born i Kasimir Schulz z Lichnów oraz Herbert Knoll i Josef Scheffler z Angowic poległo w polskich mundurach na polu walki. Jest też niesprawdzona do końca wiadomość, iż na przełomie lipca i sierpnia 1939r. miały zostać znalezione przy drodze w Silna do Sławęcina zwłoki zamordowanego mieszkańca tej pierwszej wioski Augusta Rhode.18 Sytuację pogorszyły zmiany duchownych dokonane w kościołach katolickich na Kosznajderii. W 1938r. funkcję proboszcza w Ostrowitem przejął Polak ks. Franciszek Priss oraz w Dąbrówce także polski ksiądz Konrad Piątkowski. Trzecim polskim administratorem parafiinaKosznajderiibył od 1927 r. w Lichnowach ks. L.Sochaczewski. Wszyscy trzej po wkroczeniu hitlerowców do Polski zostali aresztowani przez Gestapo. Ks.F.Priss zginął na jesieni 1939 r. rozstrzelany w egzekucji niejawnej w Igłach pod Chojnicami. Podobny los, ale w podtucholskim Rudzkim Moście spotkał ks. K.Piątkowskiego. Jedynie za ks. L.Sochaczewskim wstawili się miejscowi parafianie pochodzenia niemieckiego i spowodowali jego uwolnienie, a następnie przywrócenie na dawne stanowisko proboszcza w Lichnowach. 19 Zginął potem deportowany w 1945r. do ZSRR.
W rejonie kosznajderskich wiosek doszło w dniu 1 września 1939 r. do kilku potyczek pomiędzy nacierającymi wojskami niemieckimi a broniącymi się żołnierzami polskimi. W pobliżu Angowic i Lichnów atakowała 20 dywizja piechoty zmotoryzowanej Wehrmachtu, której opór stawiali kawalerzyści z 18 Pułku Ułanów Pomorskich. Po obydwu strona były spore straty w ludziach. Ponadto spłonęła część zabudowań wsi Lichnowy. Inne działania wojenne toczyły się w rejonie dróg Lichnowy – Sławęcin i Sławęcin – Obrowo. Tego odcinka frontu bronili polscy żołnierze z 35 pułku piechoty.20 Jak wynikało z ustaleń strony niemieckiej dokonanych już w czasie okupacji hitlerowskiej, w starciach w okolicach wsi kosznajderskich zginęło 17 żołnierzy Wehrmachtu i 13 polskich wojskowych. Dodatkowo Polacy mieli w dniu 1 września 1939 r. rozstrzelać Kosznajdra z Niw Friedricha Dogsa za działalność dywersyjną.21
Gwałtowne zaostrzenie stosunków pomiędzy ludnością polska a mniejszością niemiecką w przededniu wybuchu II wojny światowej zaowocowało po wkroczeniu wojsk hitlerowskich na Pomorze ostrą akcją antypolską. W poszczególnych powiatach, także w chojnickim, tucholskim i sępoleńskim powstały oddziały paramilitarnej organizacji miejscowych Niemców pod nazwą Selbstschutz. Mściła się ona na Polakach za rzekome lub prawdziwe krzywdy doznane pod polskim panowaniem. W Tucholskiem władze hitlerowskie po to, aby dostarczyć dodatkowego pretekstu do odwetu, przygotowały prowokację. Polacy mieli rzekomo podpalić w dniu 21 października 1939r. godpodarstwo niemieckiego osadnika z Piastoszyna Hugo Fritza. Ów rolnik tak się podobno przejął tym wydarzeniem, że doznał zawału serca i zmarł. Wówczas gestapo i Selbstschutz zarządziły rozstrzeliwanie polskich zakładników tak długo, aż nie znajdą się sprawcy nieszczęścia H.Fritza. Widownią egzekucji był las w Rudzkim Moście pod Tucholą. Jak już wcześniej wspomniano z kosznajderskiej Dąbrówki rozstrzelano tam ks. proboszcza Konrada Piątkowskiego, z pobliskiego Obrowa nauczyciela Antoniego Chojnowskiego, a z Piastoszyna pięć osób : Franciszka i Stanisława Deutschmannów, Wiktora Zbilskiego, Leona Malczewskiego i Wacława Wernera.22 Z chojnickiej części Kosznajderii na jesieni 1939r. w Igłach zostało rozstrzelanych kilku Polaków: wspomniany wyżej ks. Franciszek Priss, Alojzy Pruszak i Leon Knitter z Ostrowitego oraz Andrzej Ebertowski z Ogorzelin. W trakcie trwania okupacji hitlerowskiej z rąk niemieckich śmierć poniosło jeszcze kilku Polaków z Ostrowitego, głównie za udział w różnych formach oporu ( ukrywanie zbiega, pomoc partyzantom): Bernard Karowski, Stanisław i Franciszek Ossowscy, Józef Warczak i 3-osobowa rodzina Wielgoszów. Wszyscy zamordowani poza Zbilskim byli polskimi osadnikami z lat międzywojennych.23
W grudniu 1939 r. wladze okupacyjne okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie, w składzie którego znalazła się Kosznajderia przeprowadziły spis ludnościowy. Jego wyniki miały posłużyć jako punkt wyjścia do przyszłej polityki narodowościowej na tym terenie. Mieszkańców[posegregowano na Reichsdeutschów, czyli przybyszów z Rzeszy, Volksdeutschów, czyli Niemców miejscowych, warstwę pośrednia, czyli z dawna zasiedziałych Polaków oraz przybyszów z Kongresówki. W marcu 1941r. ukazało się rozporządzenie Hitlera o niemieckiej liście narodowej. Volksdeutschów wpisywano na I, II i IV grupy tejże listy, zaś rodzimych Polaków do III grupy. Mężczyźni wpisani na Volkslistę musieli służyć w wojsku niemieckim. Polaków napływowych wysiedlono lub wraz z innymi nienadającymi się do germanizacji zamieniono w robotników przymusowych, uprzednio konfiskując im cały majątek. Kosznajdrzy z reguły znaleźli się w I lub II grupie DVL.24
Władze niemieckie w latach okupacji zmieniły podziały: administracyjny i kościelny na Kosznajderii..Pozostała ona nadal w powiecie chojnickim, ale stworzono tutaj dwa obwody urzędowe. Obwód Urzędowy (Amtsbezirk) z siedzibą w Ostrowitem liczył ogółem 6313 mieszkańców i był czysto kosznajderski. W jego skład wchodziły następujące miejscowości Doręgowice – 334 mieszkańców, Ciechocin – 511, Silno – 674, Ogorzeliny – 894, Gockowice – 374, Granowo – 589, Nowy Dwór – 324, Lichnowy – 811, Ostrowite – 917, Sławęcin – 722 i Jerzmionki – 164. W liczącym 4074 mieszkańców obwodzie urzędowym Chojnice-wieś z terenu Kosznajderii znalazły się następujące miejscowości: Niwy – 336 mieszkańców, Angowice – 404, Moszczenica – 232, Piastoszyn – 588 i sześć innych wiosek. Dąbrówka, Obrowo i Cerkwica znajdowały się w powiecie sępoleńskim.25
Biskup gdański i chełmiński Karl Maria Splett zmienił w czasie okupacji strukturę podziału kościelnego w okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie, podporządkowując ją układowi powiatowemu. Na czele dekanatu chojnickiego stanął znany już wcześniej ks. proboszcz Konrad Kallas z Silna. Administrował ona 15 parafiami, sam będąc nadal proboszczem w Silnie. Z dotychczasowych administratorów powrócił z hitlerowskiego aresztu dzięki wstawiennictwu parafian ks. proboszcz Leon Sochaczewski z Lichnów. W 1940r. brak było proboszcza w Ostrowitem, ale już w 1940r. urzędował tam ks. Aleksander Zawadzki. W Ogorzelinach w 1940r. administratorem był Polak ks. Grzesiński.26 Ks. K.Kallas zapisał się dobrze w pamięci parafian-Polaków jako człowiek nie raz pomagający im w biedzie. M.in. wspierał przebywającą w obozie pracy wychowawczej w Potulicach rodzinę ziemiańską Piórków z Silna.27 Z fragmentarycznych danych wynikało, że w parafii silno było 771 Niemców (54%) na ogólną liczbę 1446 parafian,wOstrowitem1293(89%)Niemców na 1453, zaś w Ogorzelinach odpowiednio 884 (53%) na 1660.
Zbliżający się w początkach 1945r. front spowodował masowy exodus. Kosznajdrów obawiajacych się represji ze strony Armii  Czerwonej i  podporządkowujących się decyzji władz hitlerowskich o konieczności ewakuacji. Pozostałych na mocy postanowień konferencji w Poczdamie w latach 1945-1950 wysiedlono z Polski do stref okupacyjnych w Niemczech.

©2012 przez lichnowy.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i realizacja: Inpero Sp. z o.o. - www.chojnice.it Liczba odwiedziń strony: