Czwartek, 14 grudnia 2017, Dziś są imieniy: Alfreda, Izydora, Alfredy

Przedsiębiorczość

Sonda

Czy podoba Ci się portal?

Zobacz wyniki ankiety

Loading ... Loading ...


Współpracujemy:
Sandry Brdy Gmina Chojnice

Kosznajderia 1772-1920

JERZY SZWANKOWSKI

KOSZNAJDERIA I KOSZNAJDRZY W LATACH 1772-1920.
Pierwszy rozbiór Polski, usankcjonowany traktatami z dnia 5 VIII 1772 r. zawartymi przez ościenne mocarstwa Prusy, Austrię i Rosję, spowodował, iż Prusy Królewskie, bez Gdańska i Torunia, ale wraz ze zwartą grupą niemieckich wsi położoną na południowy-wschód od Chojnic, znalazły się w obrębie monarchii pruskiej Fryderyka Wielkiego. Dla niemieckich mieszkańców Kosznajderii, to ważne w dziejach nie tylko Polski wydarzenie, miało wymiar szczególny. Oto władzę przejmowała administracja posługująca się językiem niemieckim, zaczęło obowiązywać niemieckie prawo. Wobec braku odpowiednich badań, trudno ocenić, w jakim stopniu społeczność kosznajderska była spolonizowana w chwili przechodzenia pod panowanie pruskie. Można przypuszczać, iż językiem polskim posługiwały się osoby bardziej wykształcone i sprawujące funkcje np. w administracji kościelnej. Świadczy o tym przypadek ks. Marcina Jana Nepomucena Thiede, pochodzącego z Silna administratora parafii tucholskiej, następnie proboszcza chojnickiego i dziekana człuchowskiego, który swoje zapiski kronikarskie z lat 1785-1795 prowadził w języku polskim1. Z pewnością przeważająca część zasiedziałych mieszkańców posługiwała się między sobą dialektem zbliżonym, jak to określał w 1853 r. pierwszy jego badacz Jan Schweminski, do języka holenderskiego2.
Odrębny dialekt Kosznajdrów był jednym z ważniejszych czynników kształtujących ich poczucie wspólnoty. Do innych elementów, powszechnie uznawanych za integrujące, należy zaliczyć: zwarte terytorium, zamieszkiwane przez nich od stuleci, odrębną kulturę ludową, np. strój, szczególnie kobiecy – na co zwrócił już uwagę Jan Schweminski, a także wyznawanie wiary katolickiej, wyróżniające Kosznajdrów od niemieckich sąsiadów protestantów, hołubionych przez protestanckie państwo pruskie.
W połowie XIX stulecia pojawił się nowy czynnik wiążący omawianą społeczność, bowiem dopiero wtedy – tak świadczą źródła pisane – zamieszkane przez nią tereny zaczęto określać mianem Kosznajderia. Nad pochodzeniem tej nazwy łamały sobie głowy najtęższe umysły z ks. dr. Panskem na czele3. Sprawa zostaje nadal nierozstrzygnięta, o czym świadczy kolejna interpretacja z ostatnich lat, zawarta w monografii parafii
ostrowickiej4. W każdym bądź razie określenia Kosznajderia i Kosznajder, zdaniem znawcy tematu ks. dr. Józefa Rinka, nie miały określenia pejoratywnego. Wręcz przeciwnie, z dumą przyznawano się do rodowodu kosznajderskiego.
W pewnym stopniu zagrożeniem dla zachowania tożsamości Kosznajdrów w omawianym okresie był Kulturkampf – walka państwa z kościołem katolickim. Zadaniem ustawodawstwa Kulturkampfu było wyeliminowanie wpływu kościoła na życie publiczne i podporządkowanie struktur kościelnych władzy świeckiej. Wcześniej jednak na Kosznajderii nastąpiły przemiany gospodarcze, dzięki którym polepszyła się sytuacja ekonomiczna części ludności. W ten sposób zaistniały warunki np. do kształcenia młodego pokolenia w gimnazjach i na wyższych uczelniach. W II połowie XIX stulecia inteligencja miała największy udział w kształtowaniu tożsamości kosznajderskiej.
W walce o tożsamość gospodarczą.
Reformy agrarne, przeprowadzone przez administrację pruską w I połowie XIX stulecia, polegające na uwłaszczeniu, separacji, likwidacji wspólnot i serwitutów, zmieniły zasadniczo reguły gospodarowania na roli. Właściciele samodzielnych ekonomicznie gospodarstw rolnych, obciążeni rentami pieniężnymi z tytułu nadania im prawa własności, stanęli przed wyzwaniem, polegającym na zwiększeniu dochodowości z produkcji rolniczej. Należało więc odejść od dawnych form gospodarowania, wprowadzić nowe systemy uprawy roli, zwiększyć ilość sprzężaju, zintensyfikować nawożenie.
W obrębie Kosznajderii dość wcześnie pojawiły się przykłady działań zmierzających do podniesienia poziomu wiedzy rolniczej. Prekursorem w tej dziedzinie był proboszcz ogorzeliński ks. Piotr Gatz5, który postanowił nie tylko podzielić się z ziomkami swoimi doświadczeniami z zakresu kultury rolnej, ale dokonał tego przy pomocy nowego środka przekazu, dopiero torującego sobie drogę do odbiorcy, mianowicie lokalnego czasopisma. Już w 1835 r. ogłosił on na łamach chojnickiego „Kreisblatu” artykuł zawierający własne praktyczne obserwacje ze stosowania margla i nawozu zwierzęcego w nawożeniu gleby6.
Szerzeniem oświaty rolniczej na terenie Kosznajderii na większą skalę zajęło się „Towarzystwo Chłopskie”, założone 18 II 1856 r. w Ostrowitem7. Była to druga tego rodzaju organizacja, powstała w powiecie chojnickim i pierwsza mająca siedzibę na wsi. Zarząd towarzystwa – wybrany na 1857 r. – tworzyli: porucznik Grunow – przewodniczący, proboszcz ostrowicki ks. Konrad Bratke – zastępca przewodniczącego, Scheden z Chojnic – sekretarz, ziemianin Preussler z Pawłówka – zastępca sekretarza, sołtys Rhode z Granowa – skarbnik oraz sołtys Behnke z Ciechocina – zastępca skarbnika8.
Jest charakterystyczne, iż zarząd towarzystwa wybierano w styczniu każdego roku na kadencję jednoroczną. Roczna składka członkowska nie była wygórowana, ponieważ wynosiła 10 srebrnych groszy, czyli stanowiła równowartość półtora funta masła. Na początku 1857 r. towarzystwo liczyło już 61 członków.
Oprócz pośrednictwa w wymianie doświadczeń z zakresu gospodarki rolnej, propagowania wiedzy o nowych odmianach roślin i zwierząt, pomocy w zakupie nowych maszyn rolniczych, towarzystwo organizowało np. konkursy zwierząt hodowlanych9.
Do czołówki gospodarzy kosznajderskich należał Józef Rosentreter z Obrowa. Na początku lat 50-tych XIX wieku wprowadził on pięciopolowy system uprawy roli, a od 1867 r. – siedmiopolowy. Rozpoczął uprawę rzepaku, a od końca lat 60-tych XIX wieku wysiewał rocznie 15-20 szefli pszenicy.Wlatach70-tych,jako jeden z pierwszych, posiadał siewnik, „rozwerk” (kierat) oraz maszynę do młócenia. Prowadził eksperymenty z różnymi rodzajami nawożenia10.
Dalszy rozwój liczebny organizacji rolniczych nastąpił na obszarze Kosznajderii pod koniec XIX i na początku XX wieku. Powstały wówczas spółki mleczarskie, udzielające kredytów kasy Raiffeisena (Ogorzeliny, Ostrowite, Lichnowy, Doręgowice), spółka drenarska (Ostrowite-Granowo), kółka rolnicze (Ostrowite, Ogorzeliny) i katolickie stowarzyszenia robotnicze (Ogorzeliny, Lichnowy). Czytelnictwo i szeroko pojętą oświatę propagowały tzw. „boromeuszowskie” biblioteki katolickie, działające we wsiach kościelnych. Natomiast byli żołnierze mieli możliwość wstępowania w szeregi dwóch towarzystw wojackich (Ogorzeliny, Lichnowy)11.
Wspólne interesy gospodarcze powodowały, iż co prawda rzadko, ale występowały przypadki zgodnej współpracy Kosznajdrów, Niemców i Polaków, nawet w dobie największego nacisku germanizacyjnego. Zarząd spółki mleczarskiej z siedzibą w Silnie, założonej 20 X 1894 r., tworzyli wielcy posiadacze ziemscy: Kosznajder August Behrendt z Piastoszyna, Niemcy Otto Bussgahn z Grochowa i Otto Wüstenberg z Kiełpina oraz Polak Adam Połczyński z Wysokiej12. Zdarzały się przypadki przechodzenia w ręce polskie gospodarstw kosznajderskich. Tak było w przypadku olbrzymiego, jak na lokalne warunki, bo liczącego blisko 761 mórg gospodarstwa rolnego Józefa Follehera w Silnie. W 1898 r. jego właścicielem stał się dr medycyny Władysław Piórek (1852-1926), ożeniony z Anną z domu Folleher. Dr Piórek mieszkał w Bydgoszczy. Z powodu zasług w pracy narodowej i społecznej nadano mu w 1926 r. tytuł honorowego obywatela miasta.
Dzięki wcześnie wprowadzonej modernizacji rolnictwa, Kosznajderia wyprzedzała pod względem gospodarczym swoich niemieckich i polskich sąsiadów. Na jej terenie powstała silna ekonomicznie grupa dużych gospodarstw rolnych, liczących nawet 700 mórg, chociaż przewagę ilościową posiadali nadal ubodzy zagrodnicy. W Ciechocinie na przykład, tylko 20 % całkowitej liczby gospodarstw stanowili bogaci gospodarze, zwani „bauerami”. Pozostali posiadali po kilka mórg roli i nierzadko zabudowania składające się tylko z jednego budynku, w którym mieściło się razem: mieszkanie i stajnia.
Kościół katolicki w życiu Kosznajdrów i obrona własnych praw w dobie Kulturkampfu.
Nie ulega wątpliwości, iż w omawianym okresie społeczność kosznajderską wyróżniała pośród sąsiadów żarliwie wyznawana wiara katolicka. Świadczy o tym np. wysoka liczba powołań kapłańskich i zakonnych. Jak obliczył ks. Józef Rink, w okresie 1772-1920 wsie kosznajderskie wydały 85 duchownych, z których ks. dr Augustyn Rosentreter z Obrowa został wybrany biskupem chełmińskim, a ks. Andrzej Mulzow osiągnął tytuł infułata w diecezji włocławskiej. Natomiast życie zakonne wybrało 19 Kosznajderek13. Zdarzały się przypadki nawet trzech powołań kapłańskich w jednej rodzinie: stan kapłański wybrało trzech braci Rosentreter z Obrowa i Nelke z Silna.
O tym, jak mocno rodzice wpajali dzieciom zasady wiary, świadczy pewien fakt z życia wybitnego historyka ks. dr. Piotra Pawła Panske, urodzonego w Granowie. Uczony ten mąż, którego nieprawdopodobną wiedzą jego otoczenie było wręcz przerażone, gdy tylko znalazł słuchacza, przez wiele godzin zamęczał go swoimi wywodami historycznymi – chyba, że dzwony zaczynały bić na Anioł Pański. Wówczas ks. dr Panske klękał gdziekolwiek był i z kim rozmawiał, „i modlił się znamiennym szeptem tak, jak się ongiś był przyzwyczaił do tego u stóp matki”14. Rodzice dawali przykład dzieciom. Ojciec biskupa Rosentretera, w dni powszednie po pracy oraz w niedziele udawał się do ogrodu, gdzie odmawiał różaniec, a w czasie Adwentu, niezależnie od pogody, wcześnie rano wyruszał pieszo do kościoła w Dąbrówce na msze roratnie15.
Walka państwa z kościołem katolickim, jaka została wszczęta na początku lat 70-tych XIX stulecia, zwana Kulturkampfem, dotknęła również katolicką społeczność kosznajderską. Wobec zamknięcia seminarium duchownego w Pelplinie, nie tylko alumni kosznajderscy zostali zmuszeni do kształcenia się za granicą. Część księży udała się do katolickiej Bawarii. Ci, co pozostali na miejscu, a łamali przepisy antykościelne, byli prześladowani. Gdy pochodzący z Silna ks. Augustyn Behrendt (1849-1893), wbrew ustawom majowym pomagał w duszpasterstwie sędziwemu ks. Reymanowi w Lubiewie, był ścigany przez władze pruskie16. Bawiący w 1877 r. u rodziców w Piastoszynie ks. Józef Behrendt, odprawił mszę św. w Silnie. Za to został przez sąd w Chojnicach skazany zaocznie na karę pieniężną w wysokości 60 marek z zamianą na 10 dni więzienia17. Władze pruskie prowadziły rewizje bibliotek kosznajderskich –podobnie, jak bibliotek polskich18.
W obliczu niebezpieczeństwa, jakie zaczęło zagrażać katolikom kosznajderskim ze strony ustawodawstwa Kulturkampfu, postanowiono szybko zewrzeć szeregi w celu obrony własnych racji. W związku z tym w dniu 6 XI 1872 r. powołano do życia „Katolickie Towarzystwo Ludowe na Kosznajderię i Okolice” z siedzibą w Ostrowitem19. Celem tej organizacji było pielęgnowanie ducha katolickiego oraz ochrona interesów katolickich na niwie życia publicznego. Wspomniane cele zamierzano osiągać przy pomocy gwarantowanej prawem możliwości zbierania się, wolności wypowiedzi oraz prasy. Członkiem towarzystwa mógł zostać każdy katolik posiadający pełnię praw obywatelskich, po wpłaceniu wpisowego w wysokości 5 srebrnych groszy z zobowiązaniem wpłaty kolejnych 5 srebrnych groszy jako opłaty rocznej. W skład pierwszego zarządu weszli: posiadacz dóbr Józef Behrendt z Piastoszyna jako prezes, proboszcz lichnowski ks. Rudolf Gehrt – wiceprezes, Ignacy Panske z Granowa – sekretarz, Józef Pankau z Lichnów – zastępca sekretarza, karczmarz Behrendt z Ostrowitego – skarbnik oraz proboszcz z Ostrowitego ks. Juliusz Schramm jako zastępca skarbnika20.
Pelpliński „Pielgrzym” widział w tej organizacji również i Polaków z sąsiadujących z Kosznajderią parafii:„TrzebadzisiajpokazaćwszystkimnieprzyjaciołomKościoła,że katolicy dzisiejsi tak jak pierwsi chrześcijanie są jednem sercem i jedną duszą.”21
Działacze katoliccy z Kosznajderii dostrzegli też fakt, iż bez własnego albo przyjaznego im organu prasowego nie będą w stanie dotrzeć do szerszego kręgu społeczeństwa. Dlatego w 1872 r. zawiązano komitet, który wszczął kroki ku powołaniu do życia w Gdańsku niemieckiego, katolickiego organu prasowego pt. „Westpreußisches Volksblatt”22. Już wkrótce w nowym piśmie zaczął ukazywać się cykl artykułów pod wspólnym tytułem „Aus der Koschneiderei”. Ich autorem był ks. dr Klemens Luedtke. W latach 1876-80 w „Westpreußisches Volksblatt” zamieszczał swoje artykuły dotyczące Kosznajderii dr Augustyn Rosentreter – późniejszy biskup chełmiński23. Dzięki tym autorom Kosznajderia i jej problemy w dobie Kulturkampfu zostały zaprezentowane publicznie. Wspomniane pismo opowiadało się w pełni za polityką hierarchii kościelnej, pełniło ważną rolę opiniotwórczą i było nabywane również przez Polaków24.
Partia Centrum a społeczność kosznajderska.
Reprezentująca interesy niemieckich katolików partia Centrum powstała w dniu 13 XII 1870 r. Już pierwsze wybory do Reichstagu okazały się wielką niespodzianką, ponieważ nowa partia zdobyła 18,6 % oddanych głosów, co przełożyło się na 63 mandaty parlamentarne. W kolejnych kadencjach, w Reichstagu nie zasiadało nigdy mniej niż 91 posłów tego ugrupowania.
W wyborach do parlamentu Rzeszy w okręgu chojnicko-tucholskim w pierwszych trzech kampaniach centrowcy popierali kandydatów polskich25. Do rozłamu doszło w 1881 r., kiedy partia Centrum, wbrew oczekiwaniom obozu polskiego, wystawiła po raz pierwszy własnego kandydata. Był nim proboszcz chojnicki ks. Augustyn Behrendt (1825-1887). Polski komitet wyborczy na okręg chojnicko-tucholski wydał
i rozprowadził wówczas następującej treści odezwę: „Niemcy katolicy opuścili nas i postawili własnego kandydata. Przychodzi nam zatem li tylko na własne liczyć siły”26. Na ks. Behrendta oddało swoje głosy 24,5 % wyborców, co okazało się sukcesem, jakiego w przyszłości niemieccy katolicy tego okręgu już nie powtórzyli.
Poczynając od 1890 r. Centrum wystawiało systematycznie własnych kandydatów, którzy mogli liczyć na poparcie głównie elektoratu kosznajderskiego. Analiza rezultatów głosowań, wskazuje na niezwykłą karność wyborców ze wsi kosznajderskich mimo, że wybory do parlamentu były tajne. Sympatią Kosznajdrów cieszyli się w pełni kandydaci centrowi. Na wspomnianego wyżej ks. Behrendta padło 100 % ważnych głosów oddanych w Ciechocinie, Granowie i Ostrowitem. Ani jeden wyborca kosznajderski w Ciechocinie, Doręgowicach, Granowie, czy Ostrowitem nie oddał głosu na kandydata obozu polskiego – Leona Czarlińskiego.
Z kolei w wyborach do parlamentu, jakie odbyły się w 1890 r., wysunięty przez Centrum kandydat – proboszcz lichnowski ks. Gerth – otrzymał 100 % ważnych głosów w Granowie, 98,8 % w Lichnowach, 96,4 % w Obrowie. W Ostrowitem głosowało na niego 101 wyborców spośród 138, co stanowiło 73,2 %. Kandydat polski, Władysław Wolszlegier, nie otrzymał w Lichnowach, Ciechocinie, Obrowie, Silnie i Granowie ani jednego głosu, natomiast w Piastoszynie, Sławęcinie i Ostrowitem głosowali na niego pojedynczy wyborcy w liczbie 7-8 osób27.
Należy dodać, iż urodzony w Ostrowitem ks. Józef Michalski (1814-1885) – delegat biskupi i dziekan dekanatu gdańskiego, został wybrany w 1878 r. posłem do parlamentu Rzeszy z okręgu gdańskiego wiejskiego28.
W wyborach do Izby Deputowanych sejmu pruskiego, w których kluczową rolę odgrywał status majątkowy, Kosznajderię obejmował okręg wyborczy Chojnice-Człuchów-Tuchola. Wybierano tu, w sposób co prawda powszechny, ale dwustopniowy i jawny, dwóch posłów. Obowiązująca, wysoce niedemokratyczna ordynacja wyborcza, zapewniała przewagę ilościową wyborcom niemieckim. W latach 1877-1918 tylko jeden raz wybrano Polaka na posła i to za przyczyną ścisłego sojuszu z partią Centrum. W 1882 r. mandaty uzyskali Władysław Wolszlegier i Kosznajder Józef Behrendt. Centrowcy jeszcze tylko w dwóch przypadkach sięgnęli po mandat: w 1889 r. proboszcz człuchowski ks. Teodor Hasse (1834-1895) i w 1913 r. Stanisław Reuschel, rentier i posiadacz dużego gospodarstwa rolnego w Ostrowitem.
Takie, a nie inne wyniki głosowań we wsiach kosznajderskich utrwaliły w oczach Polaków negatywny wizerunek zamieszkującej tam społeczności. Wobec praktycznie całkowitego braku poparcia dla kandydata polskiego, przy prowadzonej równocześnie przez rząd pruski polityce antypolskiej, zaczęto uważać Kosznajdrów za „hakatystów”29. Wytworzył się obraz nie do końca zgodny z rzeczywistością, gdyż partia Centrum, na której reprezentantów tak gorliwie głosowali Kosznajdrzy, pozostawała głównie w opozycji zarówno w parlamencie Rzeszy, jak i w sejmie pruskim.
Posłowie Centrum wspierali posłów polskich w ich bataliach w obronie miejsca języka polskiego w życiu publicznym, jakie toczyły się w latach 1872-1876. Również usunięcie z terenu monarchii pruskiej w 1885 r. prawie 30 tys. Polaków i Żydów nie mających obywatelstwa pruskiego w ramach tzw. „rugów pruskich”, spowodowało podjęcie wspólnych działań na forum sejmowym. Posłowie polscy, wsparci przez posłów centrowych pochodzących z terenu Prus Wschodnich i Zachodnich, przygotowali specjalną interpelację w tej sprawie. Podpisali się pod nią m.in. posłowie Władysław Wolszlegier oraz Józef Behrendt z Piastoszyna. Dzięki wspólnemu działaniu posłowie polscy i niemieccy katolicy z Centrum przeforsowali rezolucję potępiającą „rugi pruskie” w parlamencie Rzeszy. W ten sposób „po raz pierwszy Reichstag w ważnej politycznej sprawie wypowiedział się przeciwko kanclerzowi [Bismarckowi]”30.
Polacy i przedstawiciele partii Centrum sprzeciwiali się kategorycznie wprowadzeniu ustawy o popieraniu niemieckiej kolonizacji w prowincjach zachodniopruskiej i poznańskiej, głosowali – bezskutecznie – za przyjęciem wniosku o anulowaniu wszystkich dotychczas wydanych rozporządzeń dyskryminujących język polski w szkolnictwie, byli przeciwni uczczeniu rocznicy osiemdziesiątych urodzin byłego już kanclerza Bismarcka (tu odnieśli sukces). Po stronie polskiej opowiedzieli się posłowie Centrum w sprawie strajku szkolnego we Wrześni, wspólnie z Polakami próbowali odrzucić, bez sukcesu, ustawę wprowadzającą tzw. paragraf „kagańcowy”, nowelę do ustawy osadniczej oraz ustawę wywłaszczeniową – trzy przepisy o niezwykle antypolskim charakterze31. Ogólnie należy stwierdzić, iż posłowie polscy, występujący na niwie parlamentarnej w obronie praw narodowych, mogli liczyć jedynie na partię Centrum, socjaldemokratów, Duńczyków, Alzatczyków i separatystów hanowerskich.
Do pełnej współpracy pomiędzy Kołem Polskim w Berlinie a posłami partii Centrum jednak nigdy nie doszło. Tak samo w okręgu wyborczym chojnicko- człuchowsko- tucholskim, po krótkim okresie bliższej współpracy w dobie Kulturkampfu, w latach późniejszych wzajemne kontakty pozostały chłodne. Triumfy święciła, lansowana przez niemieckich konserwatystów i narodowych liberałów, polityka twardego kursu wobec społeczności polskiej.
Osoby zasłużone w kształtowaniu tożsamości kosznajderskiej.
W całą gamę różnego rodzaju poczynań mających na celu zachowanie tożsamości kosznajderskiej w omawianym okresie, angażowała się liczna grupa ludzi różnych stanów, z księżmi katolickimi na czele.
Za najwybitniejszego Kosznajdra uznaje się zgodnie biskupa ks. dr. Augustyna Rosentretera, któremu przypadło w udziale przewodzenie kościołowi chełmińskiemu w trudnym okresie największego nasilenia germanizacyjnego na początku XX wieku oraz kierowanie nim w początkach państwowości polskiej. Stąd ocena jego działalności i postawy wobec duchowieństwa polskiego i polskich katolików nie jest jednoznaczna. Ks. Józef Dembieński w swoim pamiętniku nie krył słów krytyki: „Ks. biskup dr Rosentreter uczuciowo okazywał Polakom sporo życzliwości i pewno sam był przekonany o słuszności swych zarządzeń i swych metod zarządzania diecezją. W praktyce jednak stanowiły one wielką niesprawiedliwość i krzywdę dla katolików polskich. Dlatego ludność polska, choć z jednej strony odnosiła się z wielkim szacunkiem do swego arcypasterza, jako wiernie przywiązana do Kościoła i wiary ojców, z drugiej jednak strony wielki żywiła w sercu żal za macosze jej traktowanie”32. W obronie biskupa Rosentretera stanął ks. Franciszek Ringwelski, który w swoim obszernym opracowaniu, ogłoszonym w „Studiach Pelplińskich”, starał się wykazać, że biskup „zawsze stawał w obronie praw swoich polskich diecezjan”33.
Historykiem, który jako pierwszy w poważnym stopniu zajął się dziejami Kosznajderii był ks. dr Piotr Paweł Panske. Przed 1920 r. opublikował on kilka rozpraw poświęconych m.in. osadnictwu kosznajderskiemu34, pochodzeniu nazwy Kosznajderia35, rodzinie Rhode z Granowa36 i rodzinie Stolpman z Ciechocina37.
Do spopularyzowania dialektu kosznajderskiego w formie literackiej przyczynił się walnie August Semrau (1816-1893) – redaktor „Breslauer Morgenzeitung”. Jego młodzieńcze „Plattdeutsche Gedichte”, wydane drukiem po raz pierwszy w 1845 r. w Chojnicach, cieszyły się niezmienną popularnością, o czym świadczą kolejne edycje tego dziełka – czwarta z 1908 r. W jednym z utworów akcja rozgrywa się w Ostrowitem38. Innym poetą, który w swojej twórczości nawiązywał do dzieciństwa spędzonego na Kosznajderii, był dr teologii ks. Jan Behrendt (1850-1925), pochodzący z Ogorzelin. Należy wspomnieć, że jest on autorem słów, śpiewanego do dzisiaj, hymnu niemieckiej studenckiej korporacji „Walhalla”.
Pierwsze studium, prezentujące światu nauki i literatury słownictwo kosznajderskie39, wyszło spod pióra Jana Schweminskiego (1812-1874) – profesora w gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, nota bene autora zarysu dziejów tej, zasłużonej w kształceniu pokoleń Polaków, placówki oświatowej40. Profesora Schweminskiego postrzegano jako niezdecydowanego pod względem narodowym, ale obiektywnego i sprawiedliwego pedagoga, wyróżniającego się pozytywnie na tle części nauczycieli, wrogo nastawionych do polskości41.
Na niwie życia społeczno-gospodarczego i politycznego zasłużył się wielce dla Kosznajderii Józef Behrendt (1820-1896) – właściciel dużego gospodarstwa rolnego w Piastoszynie. Przewodniczył w swoim czasie towarzystwu rolniczemu i ludowemu, piastował funkcję sołtysa i wójta, zasiadał w sejmiku i wydziale powiatowym42. W 1882 r. wybrano go posłem do sejmu pruskiego z ramienia partii Centrum.
Dzięki ustanawianym fundacjom Kosznajdrzy wspierali edukację mniej zamożnych ziomków. W tym gronie wyróżniał się ks. Paweł Nelke (1804-1868), pochodzący z Ostrowitego, który ustanowił fundacje na rzecz Królewskiego Katolickiego Gimnazjum w Chojnicach oraz Collegium Marianum w Pelplinie. Małżonkowie Jerzy i Katarzyna Kathke z Ciechocina zastrzegli w swoim akcie fundacyjnym, iż w pierwszej kolejności odsetki od kapitału mają otrzymać krewni fundatorów, dalej młodzieńcy z Ciechocina i parafii Ostrowite, w końcu biedni, ale zdolni wychowankowie pelplińskiego gimnazjum. Podobnie brzmiało życzenie ks. Jana Jakuba Schweminskiego (1802-1874): najpierw wsparcie dla członków rodziny Schweminski i Ortmann, później dla młodzieńców z Ciechocina i parafii Ostrowite.Synowie z rodzin Behrendt z Piastoszyna i Rosentreterz Obrowa wykształcili się korzystając m.in. z fundacji ks. Schulza43.
Na koniec należy wspomnieć kilka nazwisk księży-Kosznajdrów, którzy w swojej pracy duszpasterskiej zyskali wdzięczność polskich parafian. Można tu wymienić ks. Karola Latzke (1816-1889) urodzonego w Lichnowach, który „współczuł z ludem polskim, był jego doradcą i opiekunem”, ks. Augustyna Nelke (1834-1910) z Silna, mówiącego po polsku, jak rodowity Polak i jego brata ks. Piotra Nelke (1836-1905), dobrze i chętnie mówiącego po polsku, jak pisał pelpliński „Pielgrzym” – nie był on germanizatorem. Po śmierci ks. Józefa Lomnitza (1817-1893) z Piastoszyna – proboszcza w Serocku Pomorskim „Pielgrzym” pisał następująco: „z urodzenia niemieckiej narodowości, będąc proboszczem polskiej parafii starał się o zachowanie mowy ojczystej swych parafian, z którymi po polsku rozmawiał. Był ich prawdziwym ojcem duchownym, doradcą i przyjacielem, przez to zyskał miłość i przywiązanie”44. Jego grób zachował się do dzisiaj na serockim cmentarzu.
* * *
W przedstawionym szkicu zasygnalizowano tylko kilka zagadnień dotyczących kształtowania się tożsamości kosznajderskiej w latach 1772-1920. Przywiązanie Kosznajdrów do rodzinnej ziemi, położonej między Chojnicami, Sępólnem a Tucholą, zostało wystawione na poważną próbę w 1920 r. z chwilą przejścia tych terenów w granice odrodzonej Rzeczypospolitej.

©2012 przez lichnowy.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i realizacja: Inpero Sp. z o.o. - www.chojnice.it Liczba odwiedziń strony: